-A po co ci to?
-Po nic. Czysta ciekawość.
-Michał-mruknął łapiąc kieliszek w dłoń-Ale wszyscy mówią na mnie Multi"
Nagle usłyszałem dzwonek do drzwi. Michał obrócił głowę i spojrzał w stronę przedpokoju. O ile można nazwać tak ogromny hol z wielkimi schodami pośrodku. Po chwili drzwi do pokoju się otworzyły i ukazała się w nich jakaś dziewczyna. Chyba pokojówka - sądząc po stroju.
-Ktoś do pana...-zaczęła niepewnie
-A czemu ty mnie o tym informujesz, a nie Albert?-spytał oschle, a dziewczyna momentalnie pobladła
-Yy...No...Ja...-jąkała się zmieszana
-Nieważne już. Zaprowadź tego tu do pokoju, a ja pójdę się przywitać z naszym gościem-to mówiąc wstał i wyszedł. Podczas gdy dziewczyna prowadziła mnie przez wielki dom ja zastanawiałem się kto mógł zlecić Michałowi uwolnienie mnie. Po chwili jednak moje rozmyślania przeniosły się na to co powiedział kilka minut temu. "Tego tu" - też coś!
-To tutaj-szepnęła pokojówka otwierając mi drzwi do dużego pomieszczenia-Jakby miał pan jakieś pytania proszę zawołać...
-Dziękuję.
Dziewczyna podniosła głowę i spojrzała na mnie zaskoczona. Uśmiechnąłem się lekko, a ona speszona przeniosła wzrok na podłogę.
-To ja już pójdę...-szepnęła wychodząc przez drzwi. Mój wzrok momentalnie przeniósł się na łóżko. Niemalże pobiegłem w jego stronę i rzuciłem się na nie. Wygodnie się położyłem i zamknąłem oczy. Musiałem się zdrzemnąć, bo potem czeka mnie dużo wrażeń.
Przyszła. Szczupła, delikatnie umięśniona, długonoga. Ciemna karnacja podkreślała kolorowe tatuaże na ramionach i rękach. Nadawało jej to drapieżny wygląd. Sprana, obcisła koszulka w czarnym kolorze opinała piersi, odsłaniając przy tym płaski brzuch. Wyciągnęła broń z paska na udzie. Wyćwiczone pośladki przykrywały krótkie, ciemne spodenki. Poprawiła ręką puszyste, krucze włosy. Grzywka opadła jej na oczy. Cudowne oczy, które wwiercają się w duszę. Brązowe, głębokie tęczówki okolone długimi rzęsami. Mocny makijaż podkreślał jej urodę. Pełne usta rozciągnęły się w ironicznym uśmiechu.
Czekałem na jej ruch...
-Wstawaj, śpiochu!-usłyszałem kobiecy głos i otworzyłem lekko oczy. Obok mnie siedział obiekt moich snów.
-Kinga...-szepnąłem zdziwiony-Co ty tutaj robisz?
-Potem ci wyjaśnie. Musimy się stąd zmywać-mruknęła patrząc na mnie tymi swoimi pięknymi, brązowymi oczami
-Myślałem, że...-zacząłem niepewnie
-Że cię zostawię, co?
Skinąłem lekko głową.
-Ooo nie! Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz!-powiedziała roześmiana bawiąc się moimi włosami
-Stęskniłem się-wymruczałem i nim zdążyła zareagować lekko musnąłem ustami jej wargi. Jej źrenice momentalnie się rozszerzyły, a ja uśmiechnąłem się. Już miała coś powiedzieć, kiedy do pokoju wszedł jej brat.
-E, gołąbeczki! Musimy już iść!-krzyknął rozbawiony, ale po chwili dostał poduszką w twarz.
-Nadal ci tak wesoło czy chcesz dostać kolejną?-zapytała Kinga trzymając w rękach drugą poduszkę
-Jak dzieci-warknął Michał wchodząc do pokoju
-Ojj, Mulciak! Nie bądź ta...-zaczęła, ale on jej przerwał
-Kurwa, kobieto! Mamy mało czasu, a ty Florka poduszkami okładasz!
Zachichotałem cicho, ale widząc jego poważną minę zamilkłem.
-Śmieszy cię to?-warknął podchodząc do mnie-Zaraz przyjedzie do waszej siedziby całe wojsko. A jeśli się nie wyrobimy to nie zazdrościłbym twojej siostrzyczce.
Pobladłem, ale ten tylko uśmiechnął się i kontynuował.
-Wiesz co by jej zrobili? Najpierw zamęczali pytaniami, torturowali, wycisnęli z niej wszystko co wie...
-Michał, przestań!-krzyknęła Kinga
-A potem gdy już nie byłaby potrzebna oddali by ją strażnikom i każdy z nich mógłby sobie z niej skorzystać. Bawiliby się pewnie kilka nocy, a w końcu kiedy nienadawałaby się już do użytku...
Nie wytrzymałem. Dostał z pięści w twarz. Odsunął się zaskoczony, bo raczej nie spodziewał się takiej reakcji. Złapał się za krwawiący nos i spojrzał na mnie z wściekłością.
-Ty...-zaczął szukając odpowiedniego słowa
-Michał-powiedziała stanowczo Kinga-Idziemy.
Sądziłem, że rzuci się na mnie, ale on tylko obrócił się i wyszedł przez drzwi.
-Mogłeś mu mocniej przywalić-szepnął śmiejący się Florek
-Bardzo śmieszne-wysyczałem wstając z łóżka
Kiedy wyszliśmy z domu w wozie czekał na nas Michał.
-Niezłe cacko-powiedziałem z podziwem przejeżdżając reką po masce
-Dzięki-mruknął Florek
On i Michał siedzieli na przednich siedzeniach, natomiast ja z Kingą usiedliśmy na tylnych. Kiedy ruszyliśmy uśmiechnąłem się lekko do dziewczyny natomiast ona spojrzała na mnie poważnie.
*Perspektywa Kingi*
Nacisnęłam guzik na jednym z foteli i między chłopakami a nami powstała cieńka lecz solinda ścianka.
-Przez nią nic nie słychać-odpowiedziałam patrząc na pytający wzrok Jasia
-Yhym-mruknął przybliżając się do mnie
-Słuchaj-warknęłam odpychając go od siebie-My...do siebie nie pasujemy. Nie powinniśmy być razem.
Chłopak momentalnie spoważniał.
-Żyjemy w dwóch zupełnie innych światach. Mało o sobie wiemy. To nie ma sensu. Napewno niedługo byśmy się sobie znudzili.
Wiedziałam, że prawda była zupełnie inna. Bałam się po prostu.
-Nasz pocałunek był jednorazową akcją. I tyle. Jesteśmy tylko sojusznikami. I nic więcej nie będzie nas łączyć-dodałam szybko. Jaś tylko kiwnął głową i oparł czoło o szybę. Widać było, że posmutniał i chyba był obrażony.
-Jesteś zły?-pisnęłam po chwili
-Nie.
Niby krótkie słowo, a zwierało w sobie tyle uczuć. Jednego byłam pewna. Nie był zły na mnie. Prędzej na siebie, choć nie mam pojęcia czemu. Westchnęłam poprawiając przy tym bluzkę której dekolt zsunął się odrobinkę za granicę przyzwoitości. Po chwili znów nacisnęłam guzik i ścianka opadła.
-Zdążyliście się już wycałować?-spytał złośliwie Michał
-A co? Jesteś zazdrosny?-spytałam z doskonale wyczywalną kpiną w głosie
-O ciebie? W życiu!
Prychnęłam obracając głowę w stronę okna. Jechaliśmy w zawrotnej prędkości byleby tylko zdążyć na czas. Jednak w mojej głowie kotłowały się różne myśli. Cholera. Od dwóch lat nie byłam z żadnym chłopakiem. Nie, bo musiałam skupić się na pracy, którą otrzymałam. Na początku było to dość łatwe, gdyż przez innego drania miałam zranione serce i nawet nie myślałam o związkach. A potem była to już kwestia przyzwyczajenia. Dopiero teraz...Janek...Nie, Kinga. Nie możesz się nim przejmować, bo znowu się staniesz słaba.
W końcu dojechaliśmy na miejsce. Wysiedliśmy z pojazdu i udaliśmy się w stronę drzwi.
-Mamy około godziny-mruknął Michał w moją stronę
-Dobra. Bierzemy co najpotrzebniejsze. Multi ty jedzenie, Florek broń, ja z Jasiem idziemy po jego siostrę-mruknęłam przechodząc przez drzwi. Tak, ile to już razy się brało udział w podobnych akcjach? I ile razy to ja dowodziłam? I ile razy mieliśmy pewny sukces? Odpowiedź jest prosta: setki. Dlatego i teraz tak je...Zamurowało mnie. Kompletnie.
-Kinga, czemu się zatrzyma...-zaczął Florek, ale gdy tylko zobaczył to co ja również zamilkł. Dwaj strażnicy leżeli martwi na ziemi, a za nimi były rozwalone metalowe drzwi. Michał widząc zaistniałą sytuacje podszedł i pochylił się nad nimi.
-Sprawka Igora-rzucił oschle przecierając w palcach proszek z ziemi
-Skąd to wiesz?-spytał nieufnie Jasiek na co Michał spojrzał na niego z niedowierzaniem. Podniósł przy tym jedną brew i zrobił minę jakby mówiącą "serio?". Już miał mu wytłumaczyć, kiedy ja to zrobiłam.
-Niewiele osób ma broń mogącą zniszczyć ten metal-mruknęłam obracając się w stronę Jasia-oraz niewiele osób nosi takie buty. Są charakterystyczne. Wszędzie poznałabym te ślady. Poza tym zważając na to, że on miał się tu pojawić, żeby upewnić się czy przypadkiem nie pomogliśmy ci zwiać to tylko on mógł to zrobić.
-Nieźle, siostrzyczko-powiedział z podziwem Florek, a wtedy Jaś gwałtownie pobladł
-Wiktoria...-szepnął i spojrzał na drzwi od windy, która zjeżdżała do lochów gdzie była jego siostra
-Jasiek-ostrzegłam łapiąc go za rękę i tym samym powstrzymując go przed pójściem tam
-Ale ona...
-Potem tam zejdziemy. Najpierw jedzenie i broń-wtrącił Michał
-Multi ma racje-powiedziałam, a gdy Jasiek pokiwał głową na znak, że rozumie puściłam jego dłoń-Chodźmy. Tylko pamiętajcie o ostrożności.
Przeszliśmy cicho nad metalowymi drzwiami.
-Nikogo tu nie ma-szepnęłam, a po chwili w myślach błyskawicznie ułożyłam plan-Wy broń, a ja z Jaśkiem jedzenie.
Odwróciłam się, ale za moimi plecami nie było bruneta. Przestraszona przeskoczyłam nad metalowymi drzwiami. Spojrzałam w prawo i jak się okazało intuicja mnie nie myliła. Jasiek właśnie zamykał przezroczyste drzwi od windy. Podbiegłam do nich i przycisnęłam ręce do szyby
-Poczekaj! Nie wiadomo czy oni jeszcze tu są!-krzyknęłam, a wtedy chłopak oderwał się od przycisków i spojrzał na mnie
-Przepraszam, ale muszę ją uratować-szepnął i wcisnął guzik zjeżdżający na sam dół
~*~
Z góry przepraszam za tak dużą nieaktywność,
ale miałam za dużo spraw na głowie.
Myślę, że ten rozdział to wynagrodzi,
bo nawet ja jestem z niego dumna, co nie zdaża się często ;)
Oczywiście ja nie mogłam napisać
takiego rewelacyjnego opisu Kingi(tak, w tym śnie Jasia),
tylko zrobiła to wspaniała Froncala ♥
Mam nadzieję, że Wam się podoba.
Jeśli tak to zapraszam do pozostawienia swojej opinii w komentarzu,
bo to bardzo motywuje!
Nie dziwie się ze jesteś dumna z tego rozdziału. Świetny 😍 czekam na następny 😍😍
OdpowiedzUsuńlife-is-tiring.blogspot.com/
Zajebisty *-*
OdpowiedzUsuńTego się nie spodziewałam *o*
Czekam na więcej (y) ♥
omg to jeden z najciekawszych blogów jakie czytam a jest ich z 50 (dosłownie)
OdpowiedzUsuńMeega :*
OdpowiedzUsuńjejkuu genialnyy <333
OdpowiedzUsuńMeega *.*
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział mordko =D
OdpowiedzUsuń