piątek, 1 maja 2015

Rozdzial 4 - "Uwolnić Jasia"

"Chłopak lekko podniósł głowę skracając dystans naszych ust. Przymknął oczy i musnął lekko moje wargi. Ale nie zdążył pogłębić pocałunku, gdyż ja się szybko odsunęłam.
-Podobno jestem małym, brzydkim koczkodanem-prychnęłam i zeszłam z niego
-I jeszcze grubym, nie zapominaj-powiedział roześmiany wstając z ziemi"

      Choć powiedział to rozbawionym głosem  zrobiło mi się odrobinę przykro. Janek chyba to zauważył, więc szybko posłałam mu sztuczny uśmiech. Nagle uświadomiłam sobie co się stało. Z jękiem wplotłam dłoń we włosy. Cholera! Miałam go przycisnąć, przesłuchać, dowiedzieć się wszystkiego, a potem oddać go szefowi...A ja co?! Całuje się z nim!


*Perspektywa Jaśka*

Wyglądała tak ślicznie. Niby nazywałem ją koczkodanem, ale naprawdę była piękna. Widać, że się nad czymś zastanawiała. I była tym wyraźnie zmartwiona
-O czym myślisz?-spytałem po chwili
-Nie twoja sprawa-warknęła wyjmując tableta
Zbytnio jej nie rozumiałem. Była taka zabawna, miła, a po chwili poważna i wredna. Nie wiedziałem od czego to zależy...
-Powiedz mi lepiej po co ci była ta broń-syknęła podchodząc do mnie
-Wybierałem na oko...
-Słuchaj!-krzyknęła łapiąc mnie za koszulę i przyciągając do siebie-Mamy mało czasu! Mów, a nie się wymigujesz!
-Bo co mi zrobisz? Pocałujesz?
Chyba niepotrzebnie to powiedziałem, bo zezłościła się jeszcze bardziej. Puściła moją koszulę i skierowała się w stronę wyjścia.
-Czyli nic mi nie zrobisz?-prychnąłem
Słysząc te słowa zatrzymała się i obróciła w moją stronę.
-Mój szef chce cie z powrotem. Za godzinę przyjadą jego ludzie, a za dwie już pewnie nie będziesz żył.
Zszokowany otworzyłem szeroko oczy.
-Jak...to?-wyjąkałem
-A tak to! Nie chcesz współpracować, obrażasz mnie i doprowadzasz do furii. Jesteś niczym wrzód na dupie, a dostanę za ciebie dość dużo.
Nie wiedziałem co powiedzieć, więc tylko milczałem
-Może nawet dorzucę twoją siostrzyczkę i dostanę coś ekstra-dodała złośliwie
Tym razem nie wytrzymałem. Rzuciłem się na nią. Chyba się tego nie spodziewała, więc szybko i łatwo przycisnąłem ją do ściany blokując jej ręce. Próbowała się wyrywać, ale nie ukrywajmy - ja byłem silniejszy.
-Ze mną możesz zrobić co chcesz, ale od mojej siostry wara!-wysyczałem jej w twarz
Spojrzała na mnie wystraszona, a ja pomyślałem, że może lekko przesadziłem.
-Nie zamierzałam jej oddawać-szepnęła, a ja odetchnąłem z ulgą

Nagle rozegło się walenie do drzwi
-Kinga! Jesteś tam?! Żyjesz?!
-Florek-mruknęła niechętnie, po czym dodała już głośniej-Tak! Wszystko w porządku!
Lekko się uśmiechnąłem, gdyż rozbawiły mnie jej słowa. Ona przyciśnięta do ściany przez więźnia, bez możliwości ruchu, a mówi, że wszystko gra.


*Perspektywa Kingi*

Gdy upewniłam brata, że panuję nad sytuacją spojrzałam na Janka. Wyglądał na rozbawionego.
-Skoro za dwie godziny i tak będę już martwy-wymruczał przybliżając swoją twarz do mojej-to to będzie taka forma pożegnania.
Nim zdążyłam coś powiedzieć pocałował mnie. W pierwszej sekundzie chciałam się wyrwać i spoliczkować bezczelnego drania. W kolejnych uświadomiłam sobie, że ten "bezczelny drań" rzeczywiście świetnie całuje. A potem po prostu się poddałam. Nic nie robił na siłę. Poczułam chłodne wargi, rozchyliłam swoje, a on delikatnie przesuwał po nich ustami, cały czas przyciskając mnie mocno do ściany. Jednak poluzował swój uścisk na moje ręce, a wtedy dłonie instynktownie same powędrowały do jego piersi i ten ruch sprawił, że pocałunek pogłębił się, stał się jeszcze bardziej intensywny. A potem, zupełnie nagle mnie puścił.
-Co...co...-wyjąkałam nadal jeszcze ogłuszona po pocałunku. Miałam mętlik w głowie. Z jednej strony to on mnie pocałował, ale z drugiej zgodziłam się na to, choć wiem, że nie powinnam. Jednak nie moja wina, że mnie fascynował... A nawet w pewny sposób pociągał. Popatrzyłam na niego. Siedział na łóżku z twarzą ukrytą w dłoniach. Nagle zrobiło mi się go tak strasznie żal. Wie, że niedługo będzie już martwy i nic nie może z tym zrobić. W dodatku wyglądał na tak przybitego, że miałam ochote tam podbiec i go przytulić...Cholera! Kinga! Ogarnij się! To więzień, a ty tak o nim myślisz! W sumie myślenie to pryszcz w porównaniu do tego, że jeszcze przed chwilą się z nim całowałaś. Próbowałam zagłuszyć głos rozsądku, bo najzwyczajniej w świecie mnie dobijał.
-Mogę cię o coś prosić?-szepnął Janek patrząc na mnie
-Tak...Oczywiście...-wyjąkałam po chwili
-Zaopiekowałabyś się moją siostrą, gdy mnie już nie będzie?
Tak zaskoczyły mnie jego słowa, że tylko stałam z lekko otwartą buzią wgapiając się w niego.
-No...no...-zaczęłam niewiedząc co powiedzieć. W tym samym momencie drzwi się otworzyły i do celi wszedł Igor.
-Witam ponownie-powiedział szeroko się uśmiechając-Chłopaki, zabierzcie go
Dwójka żołnierzy podeszła do Janka i założyła mu kajdanki, po czym wyprowadziła go z pokoju.
-Pieniądze są już na koncie-mruknął Igor wychodząc przez drzwi
Wszystko stało się tak szybko, że nawet nie zdążyłam nic powiedzieć, ani zaprotestować...


*Perspektywa Jasia*

Siedziałem w jakiejś ciężarówce, a naprzeciwko mnie było dwóch żołnierzy. Jechaliśmy tak już z...2 godziny? Może więcej?
-Dokąd mnie zabieracie?-spytałem, lecz nie uzyskałem odpowiedzi
Nagle wóz gwałtownie się zatrzymał. Zdziwieni żołnierze spojrzeli w stronę kabiny kierowcy. Wtedy drzwi się otworzyły, i nim zdążyli zareagować już leżeli martwi na ziemi. Chłopak, który ich zabił schował broń i podszedł do mnie.
-Jan Dąbrowski?-spytał chłodno
-Tak...
-Wstawaj-syknął, po czym poszedł w stronę drzwi
Podniosłem się i również wysiadłem z ciężarówki. Chłopak właśnie otwierał drzwi do kabiny kierowcy, a później zaczął przeszukiwać nieprzytomnego mężczyznę.
-Jest-szepnął zadowolny i biorąc do ręki jakąś kartę obrócił się w moją stronę.
-Chodź, młody-mruknął podchodząc do mnie. Złapał moje nadgarstki i przyciągnął je do siebie, a do kajdanek przystawił kartę kierowcy. Usłyszałem dziwny dźwięk i spojrzałem na chłopaka jak na wariata. Jednak po chwili kajdanki obluzowały się i spadły.
-Dobra, za 9 minut przyjadą następni. Musimy się pośpieszyć-stwierdził ciągnąc mnie za sobą

Po długim i wyczerpującym biegu dotarliśmy do jakiegoś auta.
-Wsiadaj-mruknął otwierając tylne drzwi
Zdyszany usiadłem na fotelu. Po chwili ruszyliśmy. Popatrzyłem w lusterko w którym doskonale było widać twarz chłopaka. Zero potu, w ogóle nie był zmęczony. A myślałem, że to ja mam dobrą kondycję.

Dojechaliśmy do jakiegoś dużego domu. Wysiadłem z auta i podszedłem do drzwi, które momentalnie zostały otworzone przez jakiegoś mężczyznę we fraku.
-Ahh, dziękuję, Albercie-powiedział chłopak wchodząc do środka-Poprowadź tego chłopca do salonu.
Usiadłem na sofie i rozejrzałem się wokół. To niemal pałac, a nie dom.
-Dobra, młody...Czego się napijesz?-zapytał wchodząc do pokoju.
-Możesz przestać mnie tak nazywać?-syknąłem
-A nie jesteś młody?
Popatrzyłem na niego. Chytry uśmieszek na jego twarzy zdradzał wszystko.
-Ile masz lat?-spytał po chwili
-19-powiedziałem chłodno
Spojrzał na mnie z lekkim niedowierzaniem w oczach.
-Nie wyglądasz...
-Wiem-powiedziałem przerywając mu-Mógłbyś mi powiedzieć czemu mnie uwolniłeś?
-A co to za pytanie?-spytał zaskoczony
-Wątpie, żebyś uratował mnie z własnej woli.
-A co? Nie wyglądam na dobrodusznego?-zapytał rozbawiony obracając się wokół własnej osi jakby chcąc, żebym dokładniej mu się przyjrzał
-Nie-powiedziałem poważnie
-No i masz rację-westchnął z udawanym smutkiem i usiadł w fotelu naprzeciwko mnie-Jestem zabójcą na zlecenie.
Otworzyłem szeroko oczy.
-I masz mnie...-głos mi się złamał. Czy ja muszę cały czas trafiać z rąk do rąk tych, którzy chcą mnie zabić?
-Tak. Dostałem na ciebie zlecenie, ale nie martw się. Nie zabiję cię, to nie moja działka. Ja mam ciebie tylko do niego dostarczyć.
-Do kogo?
-Nie mogę zdradzić. Tajemnica zawodowa-prychnął śmiejąc się-Ale myślę, że sam już niedługo się dowiesz.
Milczałem. To wszystko działo się tak szybko. Dopiero co okradałem magazyny, a teraz siedzę w domu...właśnie? Kogo?
-Jak masz na imię?-spytałem
-A po co ci to?
-Po nic. Czysta ciekawość.
-Michał-mruknął łapiąc kieliszek w dłoń-Ale wszyscy mówią na mnie Multi.

~*~
Mam nadzieję, że Wam się podoba.
Jeśli tak to zapraszam do pozostawienia swojej opinii w komentarzu,
bo to bardzo motywuje!


14 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świietny :3

    OdpowiedzUsuń
  3. W koncu Michas sie pojawil :3 Jesli fajnie sie blog rozwinie to byc moze ktos szepnie mu slowko o nim ;) Ale z czasem sie to zobaczy ;) Zalezy od tego w jakim kierunku sie wszystko rozwinie :) Byc moze przybedzie ci nowy mega wartosciowy dla kilkudziesieciu tys. ludzi czytelnik?

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow świetne *0* i nawet Michaś w ff ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. No dalej, bo jest naprawde dobre :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Dalej dalej :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz ten potenszjal :4

    OdpowiedzUsuń
  8. Mialybyc rozdzaily w Piatki i niedziele :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Meega :* mam nadzieje ze nie zabijesz Janka. ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Dołączam się do osoby wyżej. Mam nadzieję że go nie zabijesz ^^
    A rozdział mega !
    Czekam na następny ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Z A J E B I S T Y 💖 Czekam na następny 💖 💖 💖 💖

    life-is-tiring.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. To opowiadanko jest JEBITNE!!!
    *3*
    -----
    Serdecznie zapraszam na bloga gdzie możesz zamówić opowiadanie w którym to TY będziesz główną bohaterką. Dla wszystkich fanek YouTube'a! Zapraszam :3
    http://imagin-youtuberzy-na-zamowienie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. 28 yrs old Physical Therapy Assistant Nathanial Gaylord, hailing from Bow Island enjoys watching movies like Song of the South and Sailing. Took a trip to Old Towns of Djenné and drives a LeMans. oryginalna strona

    OdpowiedzUsuń