-Ale...
-Obyś był teraz bardziej wylewny niż przy rozmowie ze mną. Inaczej twojej kochanej siostrzyczce może coś się stać"
Widząc minę Jaśka wiedziałam, że wygada wszystko. No tak. Miłość. Jeden ze słabych punktów wszystkich. Lekko się uśmiechnęłam dumna ze swojego planu. Kazałam strażom zabrać dziewczyne, po czym sama skierowałam się w stronę drzwi. Już miałam przez nie przejść, kiedy usłyszałam głos Jasia.
-Proszę...-zaczął, a ja momentalnie się odwróciłam-Nie zrób jej krzywdy.
Przymrużyłam oczy bacznie go obserwując. Usta miał jeszcze lekko otwarte, po tym co przed chwilą powiedział. Źrenice rozszerzone, a jedyne co w nich ujrzałam to niepewność i strach. Lecz napewno nie bał się o siebie, a o siostrę. Widziałam w jego twarzy tyle smutku i strachu, że zmiękło mi serce. Widać było jak ją kocha. Jednak głos rozsądku powiedział, że muszę być twarda. To tylko kolejny przesłuchiwany, który ma powiedzieć wszystko co wie. Nie moge się nad nim rozczulać.
-Zobaczymy czy wszystko powiesz-mruknęłam wychodząc przez drzwi
*Pesperktywa Wiktorii*
-Cholera-powiedziałam powtarzając dzisiaj to słowo nie wiadomo, który już raz. W sumie co innego mogłam zrobić? Nic nie wiedziałam. Co sie stało, gdzie jestem, kim są ci ludzie, którzy przywieźli mnie z tutaj...Nic. Kompletnie nic. Wiedziałam za to jedno. Jaśkowi nie powiodła się misja. A mówiłam, żeby tam nie szedł. Włamanie sie do magazynu, który jest pilnowany przez ponad 20 tysięcy straży? Istne samobójstwo. Dziw, że on w ogóle jeszcze żyje. Byłam w jakimś pomieszczeniu. Nie przypominał on lochu, czy więzienia. Był schludny i zadbany. Choć widać, że najlepsze lata miał za sobą. Ściany były białe, choć przez brud kolor przypominał bardziej ecri. Naprzeciwko drzwi była jedyna rzecz jaka znajdowała się w tym pomieszczeniu - małe, metalowe łóżko. Siedziałam na nim i gapiłam sie w ściane. Po kilku minutach znudziło mi się. Rozejrzałam się wokoło. Nie było tu nic ciekawego. Tylko ściany, łóżko i ja. Żadnych stolików, figurek, obrazów, okien...Jedynym źródłem światła były lampy na suficie. I powiem szczerze, że bardzo dobrze spełniały swoją role. Pokój był doskonale rozświetlony, wszystko było widać. Westchnęłam. Nie wiedziałam ile już tu jestem. Chyba dość długo. W sumie na początku długo krzyczałam i waliłam w drzwi. A później popłakałam trochę. No i jeszcze zwalanie winy na Janka. Tak, to z pewnością mi trochę czasu zabrało. W każdym razie byłam tu długo. Gardło mnie bolało od krzyków, a oczy miałam napuchnięte od płaczu.
Nagle drzwi otworzyły się i do pokoju weszła dziewczyna. Ta sama, która wcześniej rozmawiała z Jankiem.
-No witam-powiedziała roześmiana stając przede mną. Ja jednak milczałam. Nie miałam zamiaru odpowiadać-Może mi coś powiesz?
-Coś-mruknęłam sarkastycznie
-Zostawcie nas-westchnęła patrząc na dwóch mężczyzn stojących przy drzwiach, a kiedy wyszli znów przeniosła swój wzrok na mnie-I jak ci się podoba twój nowy pokój?
-To bardziej przypomina izolatkę w wariatkowie...
-Wybredna z ciebie osóbka
Przewróciłam oczami.
-Wiesz po co przyszłam?
-Nie mam bladego pojęcia-westchnęłam, lecz ta tylko uśmiechnęła się lekko.
-Może to i lepiej?-mruknęła podchodząc powoli do mnie. Kątem oka zobaczyłam jak zza pleców wyciąga nóż.
-Cco zamierzasz zrobić?-wyjąkałam szybko wstając z łóżka
-Zobaczysz-powiedziała i rzuciła sztylet w moją stronę.
Otworzyłam oczy. Szybko usiadłam na łóżku i rozejrzałam się wokoło. Nikogo tu nie było.
-To tylko sen...-powiedziałam uspokajająco sama do siebie-To tylko sen...
Jednak po mimo tych słów nadal się bałam. Co jak wydarzy się to naprawdę?
Siedziałam na łóżku i gapiłam się w ścianę zastanawiając się ile już tu jestem. Od samego przebudzenia minęło już z pół godziny. Z kolei to ile wołałam o pomoc, płakałam oraz spałam nie wiem ile trwało. Równie dobrze mogła być szósta, albo jedenasta, albo dwudziesta trzecia. Zamknęłam oczy i oparłam głowę o ścianę.
*Perspektywa Florka*
Ledwo co zabiłem kilku przeciwników, a tu już pojawili się następni. Nie dałbym im rady. Musiałem uciec. Szybko oceniłem moją sytuacje. Nim pierwszy zdążył strzelić ja szybko przeskoczyłem nad nimi. Pobiegłem uchylając się przed pociskami. W końcu zobaczyłem ściane za którą mogłem się schronić. Przyśpieszyłem, przez co przeciwnicy musieli zrobić to samo i nie mogli strzelać. W szybkim biegu strzelanie to niezbyt dobra sprawa. Pociski latają jak oszalałe i nie można nad nimi zapanować. W końcu dobiegłem do ściany i schowałem się za nią. Oddychałem szybko, bo bieg krótki nie był, a ostatnio moja kondycja lekko się pogorszyła. Przeklnąłem pod nosem. Mądra z niej osóbka, wybrała dobrą taktyke. I dlatego jej ludzi było prawie dwa razy więcej niż moich. Reszta odpadła z gry.
Lekko wychyliłem głowę zza ściany i od razu obok ucha przeleciał mi nabój. Już miałem wrócić do pozycji wyjściowej, kiedy usłyszałem strzały. Dwójka przeciwników padła martwa na podłogę, a za nimi ukazali się moi żołnierze.
-Ha! Dobra robota!-powiedziałem podchodząc do nich-Gdzie reszta?
-Została tylko nasza trójka-oznajmił jeden z nich
Otworzyłem szeroko oczy. W piętnaście minut rozwaliła trzydziestu moich?!
-A z jej drużyny?
-Niewiele więcej. Koło siedmiu, może ośmiu.
-To chociaż jakieś pocieszenie-mruknąłem, ale wtedy usłyszałem kroki-Tam, szybko!
Schowaliśmy się za przewróconą szafą. Kroki stawały się coraz głośniejsze. W końcu ustały.
-Kurwa, to dwójka naszych-mruknął jeden z przeciwników, którzy tu przyszli
-Ślady są świeże, więc oni muszą gdzieś tu być. Rozproszyć się i znaleść ich!
Zacisnąłem mocno powieki. Cholera, gorzej być nie może. Oby tu nie zajrzeli...
-My idziemy tam, wy posprawdzajcie tu, a ty cofnij się i pilnuj jakby zamierzali tu wejść.
Dwójka sobie poszła i nieprędko wróci. Zostało trzech. Banał. Atak z zaskoczenia. Powiedziałem szeptem żołnierzom mój plan. Gdy kiwnęli głowami na znak, że rozumieją uśmiechnąłem się lekko. Plan był dobry, ale musieliśmy to zrobić szybko i sprawnie. Jedna pomyłka i to my zginiemy.
Wziąłem głęboki wdech i dałem ręką znak. Moi żołnierze szybko wyskoczyli znad szafy i strzelili do dwójki przeciwników. Wtedy ja lekko się wychyliłem i skierowałem pistolet na drzwi. Kiedy pojawił się w nich ten, który miał pilnować wejścia szybko strzeliłem. Nie zdążył nawet wydać jednego dźwięku, a już osunął się na ziemie.
-Ha, dobra robota, panowie!-krzyknąłem uradowany. I nagle moi żołnierze padli martwi się na ziemię. Otworzyłem szeroko oczy. Za nimi stali dwaj przeciwnicy. Cholera, nie myślałem, że wrócą tak szybko. Kiedy tylko ich wzrok przeniósł się na mnie bez zastanowienia strzeliłem. Gdy osuneli się martwi na ziemię uśmiechnąłem się lekko. Całe szczęście, że trafiłem, bo było by już po mnie. Powoli wstałem i podszedłem do nich.
-Ehh, wszyscy atakują znienacka-mruknąłem patrząc na martwych żołnierzy
-Tak, wszyscy-usłyszałem kobiecy głos. Odwróciłem się szybko, ale Kinga już zdążyła strzelić. Przed moimi oczami pojawiła się mgła, a po chwili zapadła ciemność.
Zamrugałem gwałtownie powiekami. Nie lubiłem tego momentu. Podniosłem ręce do góry i ściągnąłem kask. Przede mną pojawiła się Kinga z triumfującym uśmieszkiem na twarzy.
-Znowu wygrałam-oznajmiła radośnie
-Wiem, widziałem-mruknąłem schodząc z urządzenia. Byliśmy w dużym pomieszczeniu. To tutaj rozgrywałem walki z moją "kochaną" siostrzyczką. Ten symulator był naprawdę świetny. Dość drogi, ale cóż...Kinga musiała go kupić, żeby móc mi dopiec.
-To była nierówna walka. Miałaś po prostu lepszych żołnierzy-powiedziałem otwierając jej drzwi
-Pfff, tłumacz to sobie tak-prychnęła-Miałam po prostu lepszą taktyke.
Przewróciłem oczami. Co za zrzęda.
-Przyznaj się, że po prostu dobija cię to, że zawsze małolata z tobą wygrywa.
A ta swoje.
-Może i dobrze walczysz jeden na jeden, ale w walce drużynowej nie miałbyć szans.
-To tylko gra-mruknąłem w końcu już poirytowany jej natarczywością. Westchnęła jakby ze...smutkiem? Szczerze to w tej chwili nie mnie to nie obchodziło. Niech sobie wzdycha. Mnie to nie obchodzi.
*Perspektywa Kingi*
Florek poszedł do swojego pokoju. Tym czasem ja musiałam gdzieś wyładować moją złość.
-Przyda mi się trening-mruknęłam idąc korytarzem
Właśnie pokonywałam ostatniego robota, kiedy do sali wszedł Florek.
-Ooo, chyba pobiłaś swój rekord. Tak szybko czterdziestu rozwalić?
-Zamknij się-warknęłam wyjmując sztylet z wnętrza robota-O co chodzi?
-Twój szefunio chce z tobą rozmawiać.
Przewróciłam oczami.
-Zawsze będziesz tak na niego mówił?
-Oczywiście. Przynajmniej póki cię nie zwolni.
Prychnęłam i poszłam w stronę drzwi. Przeszłam korytarzem prosto do sali, gdzie już czekał na mnie mój szef. Jak zwykle miał na sobie swój duży, brązowy płaszcz, który doskonale zasłaniał jego twarz. Nikomu jej nie pokazywał, ani z nikim nie spotykał się osobiście. Dlatego też teraz stałam przed hologramem.
-O co chodzi?
-Podobno zabrałaś Igorowi tego chłopaka
-Tak, i co?-mruknęłam zniecierpliwiona
-Chce go z powrotem.
~*~
Pisałam, że rozdziały będą co piątek.
Ale później dużo osób powiedziało, że to za rzadko,
więc stwierdziłam, że będa we wtorki i piątki.
Niestety, nie zdążyłam napisać do wtorku drugiego rozdziału,
więc się nie pojawił.
Z kolei w piątek nie wstawiłam, bo byłam na noc u koleżanki
i nie miałam tej możliwości.
Mam nadzieję, że Wam się podoba.
Ale później dużo osób powiedziało, że to za rzadko,
więc stwierdziłam, że będa we wtorki i piątki.
Niestety, nie zdążyłam napisać do wtorku drugiego rozdziału,
więc się nie pojawił.
Z kolei w piątek nie wstawiłam, bo byłam na noc u koleżanki
i nie miałam tej możliwości.
Mam nadzieję, że Wam się podoba.
Jeśli tak to zapraszam do pozostawienia swojej opinii w komentarzu,
bo to bardzo motywuje!
Boże, super! ❤
OdpowiedzUsuńSuper rozdział!
OdpowiedzUsuńZastanawiam się kiedy będzie Multi :)
A może już był xD Tylko nie pamiętam ;D
Życzę duuużo weny!
Pozdrawiam i czekam na nexta! ♥♥
Jestem w ciężkim szoku po tym rozdziale więc napiszę tylko, że jest świetny. Jestem pod ogromnym wrażeniem =)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam mordko i zapraszam do mnie na nowy rozdział <3
Ogólnie to jest okej, rozumiem że to 2 rozdział dopiero i niewiele wiemy, jednak przeskakiwanie co chwila z perspektywy osoby X do perspektywy osoby Y a potem Z to trochę słaby pomysł, bo się można pogubić ;-;
OdpowiedzUsuńWow o.o
OdpowiedzUsuńŚwietne!!!! Ale trochę nie rozumiem... Ale i tak Świetne! !!
OdpowiedzUsuńŁołoło szalejesz dziewczyno 8). Suuuper!!!
OdpowiedzUsuńPOZDRAWIAM =D
Zapraszam do siebie:
kocham-jdabrowsky.blogspot.com